FANDOM


Witam w kolejnym odcinku programu najgorsze gry wszechczasów. Dzisiaj zrecenzuję kolejnego gównianego ef pe esa, tym razem rosyjskiego. Jak naszym wschodnim sąsiadom udało się tym razem? Chyba znacie już odpowiedź. A więc zapraszam do oglądania.

Gra dej ar alajw została stworzona 25 marca przez orion gejms, twórców między innymi recenzowanego już przeze mnie dusk 12, a wydana przez gejm faktori interaktiw. Gra na szczęście nie trafiła na grunt polski. Sami deweloperzy są znani głównie z tego, że nawet z najlepiej zapowiadającej się produkcji potrafią zrobić teragówno. Nie inaczej jest tym razem. Zanim jednak zaczniemy, czas na oceny z portali internetowych.

Oczywiście brak jakichkolwiek recenzji, nawet na zagranicznych serwisach. Jedyną oceną w Internecie jest średnia graczy na gry onlajn. Wynosi ona 2 i 7 dziesiątych na 10, co jest zaskoczeniem, bo zwykle nawet największe krapy miały oceny powyżej siedmiu. Czyżby to dzieło aż tak ssało?

Żeby tradycji stało się zadość, swoje wywody zacznę od meni głównego. Pierwsze co od razu rzuca się w oczy jest stylistyka. Czy po takim meni myślelibyście, że gra jest w klimatach saj faj? Raczej wątpię. Same ustawienia na szczęście trochę nadrabiają. Poza bezsensownym podzieleniu opcji, właściwie nie można się przyczepić. Mamy chociażby dokładne zmiany grafiki, możliwość zmiany konfiguracji oraz zmianę głośności muzyki i efektów. Ogólnie, nie jest źle.

Fabuła tej zacnej produkcji została " pożyczona od filmu dej Liw, klasyki kina Sajens fikszyn. Gracz wciela się w pewnego budowniczego, który odkrywa spisek uknuty przez obcych. Sami przybysze wcieleni w polityków i biznesmenów zrobili z ludzi niewolników. Po odnalezieniu specjalnych okularów potrafiących ujrzeć prawdziwe oblicze najeźdźców, bohater postanawia uratować świat. Oczywiście wszystko zostało ograniczone do minimum, a sama akcja ma " moskiewski klimat. Czyli innymi słowy, wszystko jest szare jak papier w sraczu.

Teraz zajmę się czym i do kogo strzelamy. Wśród broni mamy zwykłe pięści, rewolwer, karabin PePe 2000, strzelbę, blaster oraz, zardzewiały tłumik samochodowy. Walka wręcz jest kuriozalna i wymaga nakurwiania losowo w jeden przycisk, a same strzelanie wypada naprawdę blado. Nie dość, że same bronie nie mają prawie że odrzutu, to jeszcze system trafień jest spierdolony. Gdy trafimy w głowę z ponad pięciu metrów postać gryzie piach, ale gdy to samo zrobimy z odległości kilku centymetrów, postać nawet nie drgnie. Dodatkowo amunicja jest rzadkością, a bohater strzela tak jakby chciał a nie mógł.

Oponenci także nie zachęcają do dalszego grania. Oczywiście jak na kaszankę przystało, modele zarówno kosmitów jak i ich " przebrań występują tutaj w maksimum dwóch wariantach. Często miałem wrażenie, że produkcja jest raczej oparta na drugim epizodzie gwiezdnych wojen. Zresztą, gdyby tylko to z nimi szwankowało. Zapewnie kosmici nawpierdalali się na ziemi dużej ilości betonu, bo są takimi pustakami. Wrogowie blokują się na ścianach, często zastygają w miejscu, a gdy już robią uniki chowają się prosto na najbliższej ścianie zupełni odwróceni od nas. Ale niedomaganie w sztucznej inteligencji nadrabiają liczebnością.

Apropo liczebności, czas powiedzieć o naprawdę chujowym poziomie trudności. Na początku gra jest naprawdę prosta, ale gdy dojdziemy do połowy gry, wzrośnie w nas chęć popełnienia sepuku. Czym to jest spowodowane? Absurdalnym wylewem przeciwników. Niezależnie o ustawionego poziomu trudności będziemy ciągle ginąć, ginąć i jeszcze raz ginąć. Nie pomaga również fakt, że wrogowie są z kurwa tytanu, a amunicja to rzadkość. Twórcy tej gry to skurwiele jakich mało.

A czy chociaż lewel dizajn ratuje sytuacje? Oczywiście, że nie. Poziomy są małe, obsiane korytarzami i liniowe. Ciągle błądzenie w kółko jest zjawiskiem nagminnym, a przez skrypty szlak trafia. Czasem punkt aktywowania kolejnej sceny albo nie działa, albo jest ustawiony w takim miejscu, że szukanie zajmuje wiekami. Sama różnorodność etapów też nie powala. Właściwie gra liczy jedynie 7 lokacji, z czego większość zarówno z wyglądu jak i szkieletu jest podobna.

Kolejną wadą jest oprawa. O ile oświetlenie i efekty specjalnie mogą ujść, o tyle modele i drewniana animacja już niekoniecznie. Chyba kosmici po najechaniu naszej planety się nie wypróżnili, bo chodzą jakby mieli kilof w dupie. Strona dźwiękowa także nie zachwyca. Dźwięki broni przypominają uderzenie linijki o blat biurka, a muzyka, ech, zresztą sami posłuchajcie.

Strona techniczna także woła o pomstę do nieba. Mapy ładują się wiecznie, często skrypty przestają działać, a najbardziej wkurwiająca rzeczą jest spadek płynności bez względu na wydajność komputera. Podczas większej akcji, gdy na ekranie jest więcej przeciwników, a w tle panuje rozpierdol, frejmrejt może spaść nawet do osiemnastu klatek na sekundę. Wielkie owacje na stojąco dla panów z orion gejms za zjebanie optymalizacji.

Reasumując, dej ar alajw to naprawdę kiepski produkt. Utyka tutaj prawie wszystko. Grafika, gejmplej, bronie, teleportowanie się przeciwników tuż za naszą dupą. W dodatku, sama długość tej gry jest skandaliczna. Przejście jej zajmuje mniej niż dwie godziny. Jedynie pomysł na fabułę nie ssie, ale nie zmienia to faktu, że ta produkcja jest gniotem. Trzymajcie się od tego gówna jak najdalej. A teraz, czas na moje noty.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.